Projewski’s Weblog

listopad 23, 2007

Kryptografia - listy ARL

Kategoria wpisu: Programowanie — projewski @ 3:07 pm

Ostatnio “natknąłem się” na nurtujący temat list ARL. Cóż to takiego jest ? Wykonałem drobne rozpoznanie i oto czego się dowiedziałem.

Listy ARL są to zwykłe listy CRL, z tą drobną różnicą, iż zawierają jedynie odwołane certyfikaty centrów certyfikacji (CA - Certificate Authority). Normalna lista CRL zawiera certyfikaty końcowe użytkowników, dla których zostały one wystawione. Przykładem takiej formy listy ARL może być lista wystawiana przez Centrast (http://www.centrast.pl). Jest to nasze Narodowe Centrum Certyfikacji. Zostało ono powołane przez Ministerstwo w celu wystawiania certyfikatów dla urzędów certyfikacyjnych, które spełniają odpowiednie normy i zostały uznane za bezpieczne. Centrast wystawia swoją listę CRL, podpisaną swoim prywatnym kluczem, przy użyciu której odwołuje certyfikaty urzędów CA, dla których “stracił” zaufanie (przy odwołaniu jest podawany powód - najczęściej są to przedawnienia i zmiany certyfikatów).

Jaki jest wniosek. Podczas weryfikowania ścieżki certyfikacji na samym szczycie znajdujemy certyfikat centratu, który podpisał określony urząd i na jego liście CRL (zwaną ARL) wykonujemy weryfikację.

Co na ten temat mówi dokumentacja ?

Zgodnie z RFC 3280 (punkt 5.2.5) jest możliwe dodanie do wygenerowanej listy CRL rozszerzenia (Extension), które nazywane jest “Wystawienie punktu dystrybucji” (Issuing Distribution Point). Rozszerzenie to jest krytyczne i pozwala na określenie obszaru zastosowań listy CRL - jako lista odwołań tylko certyfikatów końcowych, tylko punktów CA, tylko certyfikatów atrybutów lub wypuszczenia zestawu powodów odwołań. Rozszerzenie, pomimo, ze jest krytyczne nie wymaga interpretacji w aplikacji docelowej.

Praktyka pokazuje, ze urzędy wystawiające listy ARL nie zawsze dołączaja do owych list to rozszerzenie. Równocześnie nazywają listę CRL listą ARL i nie stosują się w zupelności do tej formy (zamieszczają odwołania certyfikatów, które nie są urzędami CA, a np. slużą do podpisywania znacznika czasu).

Jako klasyczny przykład listy ARL podałbym fińską listę, dostępną pod adresem http://proxy.fineid.fi/arl/vrkroota.crl

listopad 16, 2007

LIBCMT.lib(crt0dat.obj) : error LNK2005: __osplatform already defined in atlmincrt.lib(atlinit.obj)

Kategoria wpisu: C i C++ — projewski @ 10:35 przed południem

Dziś natknąłem się na następujący problem z linkerem (MSVC 2005):

LIBCMT.lib(crt0dat.obj) : error LNK2005: __osplatform already defined in atlmincrt.lib(atlinit.obj)
LIBCMT.lib(crt0.obj) : error LNK2019: unresolved external symbol _main referenced in function ___tmainCRTStartup

Oczywiście było parę innych spokrewnionych błędów. Problem pojawił się, gdy do tworzonej DLL’ki, która używa paru niewinnych rzeczy z ATL (COM) dodałem funkcjonalności STL’a. Zmiany ustawień w Project->Properties…->General dla opcji Use of ATL oraz Minimize CRT Use in ATL przysparzają więcej problemów niż rozwiązań.

Rozwiązaniem okazało się wykonanie wpisu w pliku StdAfx.h postaci
#undef _ATL_MIN_CRT
przed formami include do ATL.

listopad 13, 2007

Lekcja #1

Kategoria wpisu: Gitara — projewski @ 9:56 przed południem

Najpierw parę słów wstępu co do programu zapisu lekcji

Do generowania lekcji wybrałem spośród dostępnych mi programów PowerTab. Wybierałem spośród takich rzeczy jak TuxGuitar ( darmowy projekt, który został stworzony w Javie, więc charakteryzuje go spora przenośność pomiędzy platformami, ale niestety nie pozwala na tworzenie w jednej linii zapisu akompaniamentu gitarowego i mało udokumentowane są skróty klawiatury - na niektóre zdarzenia niestety nie ma - a szkoda, bo całkiem fajnie się z nim pracuje), GuitarPro ( mogłem przetestować dwie wersje - nowszą i starszą, obie demo, całość płatna, dlatego odpadły - za to pomysł z próbkami dźwiękowymi do podkładów bardzo mi się spodobał ), NoteEdit ( świetny do zapisu nut, wersja niestety tylko pod linux’a i mocno połączony z KDE - sorki, ale niestety nie używam zbyt bogatych środowisk graficznych - program posiada bardzo bogatą listę możliwych do obsługi formatów notacji muzycznej - przykładowo ABC oraz LilyPond ). Wybrałem PowerTab ponieważ - radzi sobie z zapisami akompaniamentu (tzw. Low Melody), chyba również dzięki temu, że nie wywiera tak silnego nacisku na utrzymanie odpowiedniej wartości sumarycznej nut, szkoda, że nie można eksportować do PDF (tak robi TuxGuitar), daje również możliwość dość swobodnego umieszczania tekstu w dowolnym miejscu, co pozwala na oznaczenie palców, jakie mają być używane do nutek.

Teraz kolejno - pięciolinia

Pięciolinia to wypracowany od dawien dawna sposób zapisu linii melodycznej, który jest najbardziej powszechny i warto się nauczyć czytania nutek z pięciolinii. Linie w pięciolinii nazywamy liniami i numerujemy od 1 do 5 od dołu. Przerwy pomiędzy liniami nazywamy polami i numerujemy je od 1 do 4, również od dołu. Czasami istnieje konieczność napisania nutki, która nie znajduje się w zakresie danej pięciolinii, gdyż jest tak niska lub tak wysoka. Linie dodawane poniżej pięciolinii nazywami liniami dodanymi dolnymi, a powyżej liniadmi dodanymi górnymi.

Klucz 

Dźwięk, jaki przypisany jest każdej linii uzależniony jest od klucza, jaki został użyty na samym początku pięciolinii. Kluczy w muzyce możemy spotkać parę, ale do gry na gitarze tak naprawdę używa się głównie dwa z nich.

KluczG

Klucz F

Pierwszy, nazwany kluczem wiolinowym lub kluczem G wyznacza nam właśnie położenie linii, która odpowiada za dźwięk G (sol). Podczas rysowania tego klucza należy pamiętać, aby punkt początkowy umieszczony był właśnie na tej linii. Rysowanie więc rozpoczynamy od linii 2. Używamy go powszechnie grając na gitarze elektrycznej czy akustycznej.

Drugi, nazywamy kluczem basowym lub kluczem F, od linii, którą wyznacza. Sposób zaznaczenia tej linii odbywa się poprzez rozpoczęcie rysowania tego klucza w miejscu docelowym linii F i umieszczenie owej linii w środku ”dwukropka”. Rysowanie rozpoczynamy od linii 4. Dość powszechnie używany przez osoby grające na gitarze basowej. Ale niektóre nutki są również w skali standardowej gitary.

Oba klucze możemy spotkać bardzo często przy grze na klawiszach (fortepiany, pianina). Wspólnie reprezentują linię melodyczną dla prawej ręki (wiolinową) i lewej (basową).

Tabulatura

To taki wymysł dla gitarzystów (i nie tylko), który ma ułatwić im odgrywanie linii melodycznej. Czyli ułatwienie dla tych, którzy nie chcą uczyć się zapisu nutowego. Tabulatura ma tyle linii ile gitara ma strun (więc zazwyczaj będzie ich 6). Dolne linie reprezentują struny basowe, natomiast górne wiolinowe. Cyferki zapisane na tych liniach oznaczają próg struny, z jakiej ma zostać wydobyty dźwięk. Jeżeli będzie to więc 2, to naciskamy na strunie próg drugi i wydobywamy z niej dźwięk, jeżeli 0 to nic nie naciskamy i wydobywamy dźwięk. Jeżeli nic nie ma (czyli kreska) to nic nie robimy. Banalnie proste. Sam kiedyś tak notowałem, nie wiedząc jak to się nazywa.

Wadą tabulatur jest natomiast słabo ustandaryzowany sposób zapisu (choć poprawia się on w stosunku tego, co było wcześniej) - nie ma także określonej długości trwania dźwięków (umownie robi się dłuższe odstępy), nie ma pauz (czyli zatrzymanie brzmiącej struny, choć widziałem na to różne oznaczenia) oraz często nie widać w jakim stroju gitary są grane (chyba, że ktoś nam łaskawie to powie). Ogólnie z tabulatur zagramy utwór, który już wcześniej słyszeliśmy i znamy jego tempo, ale będziemy mieli więcej problemu z zagraniem go po raz pierwszy (obecne programy próbują to również usystematyzować).

Sam polecam nuty, choć niejednokrotnie wykorzystywałem notację tabulaturą - no cóż, jak ma się kiepskie podstawy muzyczne to ciężko określić mi odpowiednie metrum, a czasem i długości niektórych dźwięków - notowałem tylko jak leci. Tyle, że gdy spojrzałem na te zapiski po jakimś czasie, to tempo było trudno odtworzyć - a wystarczyło użyć nutek.

Tempo i wartości nut

Jest coś takiego jak tempo. Określa się nim jak szybko dany utwór powinien być wykonywany. Dla osób, które zaczynają zabawę z gitarą najlepszym tempem jest 60, czyli 60 uderzeń na minutę, czyli jedno co sekundę. Tempem standardowym jest 90 (to jest już dość szybko). Można oczywiście szybciej - ale najważnejsze w tych wszystkich lekcjach jest granie równo - z równym tempem.

Podczas grania jakoby odliczamy sobie to tempo. Możemy to robić stukając nogą, słuchając metronomu, zegarka lub głośno mówiąc. Najlepiej jest na początku głośno odliczać. I tak każda nutka posiada określoną wartość - jest to długość jej trwania. Całą nutę liczymy na 4, półnutę na 2, ćwierćnutę na 1. Widać więc, że cała nuta trwa tyle co dwie półnuty i tyle co cztery ćwierćnuty. Ćwierćnuta jakoby jest podstawową jednostką liczenia długości trwania, więc najczęściej tempo podawane jest właśnie dla ćwierćnuty. Robi się to poprzez zapisanie na wstępie utworu w lewym górnym rogu nutki, znaku równości i wartości tempa. Wtedy wiemy, że dana nutka ma być wykonywana na określone tempo. Wspomnijmy jeszcze o ósemkach, których podczas jednej ćwierćnuty gramy dwie. Ósemki liczymy na “i”. Czyli wyliczamy “1 i 2 i 3 i 4 i 1 i 2 i 3 i …”. Dzięki szybszemu i płynnemu wymawianiu jesteśmy w stanie odliczyć tym sposobem ósemki.

Wartości Nut

Jeżeli spojrzymy na przykład, to zobaczymy, że pozostają nam do wyjaścnienia istotne szczegóły. Tuż za kluczem wiolinowym pojawiły się dwie czwórki. Nazywamy je metrum i wyznaczją nam sposób akcentowania i liczenia utworu. Górna cyfra mówi nam, że liczymy na 4. Natomiast dolna mówi nam, że owo liczenie będzie się odbywało dla podstawy, którą jest ćwierćnuta. Wiemy więc, że będziemy liczyć do 4. Akcent zazwyczaj wykonuje się na raz (czyli przy odliczeniu 1) poprzez mocniejsze uderzenie danego dźwięku. Przy początkowych lekcjach i słabych umiejętnościach odpuszczamy sobie akcent.

Innym ciekawym elementem są pionowe kreski wykonane w poprzek pięciolini. Kreski te odmierzają nam takty ( i ułatwiają odliczanie, akcentowanie). Takty to fragmenty pomiędzy takimi poprzeczkami. W takcie znajduje się nuty o sumie wartości równej wartości zapisanej w metrum (czyli wiemy ile trwa dany takt).

To, na co możemy również zwrócić uwagę to symbol tempa, które tutaj zostało ustawione na 90.

Pauza, czyli jak zapisać ciszę

Pauza to taki znaczek na pięciolini, który określa nam kiedy nie jest wydobywany dźwięk. Może on dotyczyć linii melodycznej lub akompaniamentu. Pauza również jest liczona tak jak każda nuta - posiada swoją wartość. I tak mamy pauzy całonutowe, półnutowe, ćwierćnutowe i ósemkowe. Ponieważ mają swą wartość, więc również “zajmują” miejsce w takcie i są liczone na równi z nutkami, które wydają dźwięk. Przykład zawierający wygląd poszczególnych pauz i ich wartości, znajduje się poniżej. Warto zwrócić uwagę, że pauza całonutowa położona jest na linii czwartej, a półnutowa na trzeciej.

Wartosci Pauz

Ćwiczenia

Na zakończenie zestaw ćwiczeń, jakie należy wykonać przed następną lekcją:

  1. Ćwiczenie w pisaniu kluczy - napisać dany klucz przez całą linijkę. Jak słabo nam idzie to i przez dwie ;)

  2. Poćwiczyć pisanie nutek i pauz.

  3. Ćwiczenia rytmiczne

    Ćwiczenie rytmiczne #1

    Ćwiczenie rytmiczne #2 część 1
    Ćwiczenie rytmiczne #2 sekcja 2

Co do ćwiczeń rytmicznych - wykonujemy je poprzez klaśnięcia rękoma. Wykonuje się je tak, że gdy widzimy nutę, to klaszczemy i trzymamy ręce złożone przez długość trwania danej nuty. Natomiast gdy pojawia się pauza to dłonie rozłączamy i trzymamy rozdzielone przez wartość pauzy. Oczywiście głośno liczymy, zgodnie z metrum. Ćwiczenie może banalne i rodem z przedszkola, ale jest dość istotne do prawidłowego wyczuwania rytmu i postrzegania pojawiających się elementów na pięciolinii.

listopad 7, 2007

Jak przeprowadzić konwersję z pliku MIDI do WAVe

Kategoria wpisu: Uncategorized — projewski @ 10:34 przed południem

Konieczność taką napotykamy np. po wygenerowaniu z plików .tx albo .gp3 .gp4 dźwięku MIDI. Chcemy teraz wykonać konwersję na postać audio/wave i tutaj napotykamy na problem. Jak to wykonać ? Kiedy przeszukamy sieć to odnajdziemy parę płatnych programików. Wychodzi na to, że najprościej byłoby nagrać dźwięk wydobywający się z wyjścia … To nasunęło mi pewien pomysł, który udało mi się zrealizować. Oto sposób w jaki to zrobiłem.

1. Powinniśmy mieć jakiś program odtwarzający MIDI. Z tym chyba większych problemów nie będzie. Może być WinAMP lub spluginowany Irfan.

2. Teraz dobrze mieć jakiś program do nagrywania dźwięku. Ja osobiście używam i uważam, że jest najlepszy, Audacity - jest on całkowicie darmowy, gdyż oparty na licencji GPL. Można pobrać go ze strony producenta: http://audacity.sourceforge.net . Nie polecam “Rejestratora dźwięku” dostarczanego przez system Windows - absolutnie beznadziejna jakość nagrywania. I przy okazji niewiele potrafi.

3. Uruchamiamy Audacity. Obsługa jest prosta, ale tłumaczę, co kolejno trzeba zrobić: Z prawej strony powinno być Pole wyboru, które zazwyczaj ustawiane na Microphone. Zmieniamy to ustawienie na ‘Stereo Mix’ (na niektórych komputerach może to być ‘Mixed Output’. Następnie naciskamy wielki przycisk z czerwonym kółeczkiem - tak rozpoczęliśmy nagrywanie. Przechodzimy do programu odtwarzającego nasze MIDI i rozpoczynamy odtwarzanie. Rzucamy okiem na audacity - powinny pojawiać się próbki nagrywanego dźwięku.

4. W Audacity naciskamy w menu Plik->Eksportuj jako WAV (File->Export as WAV). I zapisujemy.

Uwaga ! Jeżeli odtwarzamy inne dźwięki poprzez procesor dźwiękowy, to mogą one nakładać się na generowaną próbkę. Aby tego uniknąć można w ustawieniach ‘Regulacji głośności’ w Windows wykonać opcję Mute na wszelkich innych wejściach i wyjściach, które używamy. Pamiętajmy, że odtwarzanie MIDI odbywa się na Syntezatorze, a przejęcie dźwięku wykonujemy na ‘Stereo Mix’.

Dla ludzi używających Linuksa: Audacity działa pod Linuksem, a program do odtwarzania MIDI i regulowania mocy końcówek wejść i wyjść dźwięku (Mixer) na pewno znajdziemy.

listopad 5, 2007

Gitara - jak to zwierze wygląda

Kategoria wpisu: Gitara — projewski @ 10:26 przed południem

Ogólnie gitary dzielimy na dwa rodzaje: akustyczne i elektryczne w zależności od sposobu w jaki wzmacniany jest wydobyty z nich dźwięk. Podstawowe dwie gtitary akustyczne to gitara klasyczna i akustyczna. Oczywiście istnieje całe grono innych typów gitar, takie jak basowe, barytonowe, hawajskie, flamenco, siedmiostrunowe, ale nimi się nie zajmujemy.
Gitara to szarpany instrument muzyczny. Zbudowana jest z wielkiego pudła nazywanego pudłem rezonansowym, w którym to służy do wzmocnienia brzmienia dźwięku wydobywanego przez struny. Struny przechodzą nad, specjalnie w tym celu wykonanym, otworem pudła rezonansowego i dalej są położone nad gryfem. Sama część gryfu, nad którą położone są struny nosi miano podstrunnicy (zresztą sama nazwa o tym mówi). Podstrunnica najczęściej jest wykonana z nieco innego rodzaju drewna niż sam gryf - popularnego palisandru (ang. rosewood), hebanu, mahoniu lub klonu. Ogólnie powinna być to dość mocna i twarda listwa. Na podstrunnicy umieszczone są poprzeczne metalowe poprzeczki - nazywają się one progami (ang. frets). Progi pozwalają na skracanie długości struny, a co za tym idzie podnoszeniem wysokości dźwięku, jaki może wydobywać. Koniec gryfu zakończony jest “głową” - tam znajdują się kołki, na które naciągnięte są struny. Struny, na drugim końcu mocowane są do tak zwanego mostka. Mostek umieszczony jest na pudle rezonandowym. Tak przedstawia się ogólny zarys budowy gitary. Oczywiście są jeszcze inne elementy, często uzależnione od rodzaju gitary. Oczywiście w gitarze elektrycznej nie mamy typowego pudła rezonansowego, które stanowi po prostu ‘decha’. W elektryku dźwięk podlega wzmacnieniu na samych wzmacniaczach (amplifier).

Jeśli chodzi o same struny. Dzielimy je na basowe i wiolinowe. Jak same nazewnictwo wskazuje basowe służą do wydobywania dźwięków niskich, natomiast wiolinowe wysokich. W typowej gitarze posiadamy sześć strun (w rosyjskiej i meksykańskiej muzyce ludowej używa się ich często siedem, a w gitarach basowych cztery lub pięć). Struny mogą być z owijką lub bez owijki. Jako basowe stosuje się zwykle struny z owijką, jako wiolinowe struny bez owijki. Struny bez owijki wykonuje się z nylonu bądź stali (często z dodatkowymi domieszkami). Natomiast struny z owijką to odpowiednie włókna okryte owijką wykonaną z odpowiedniego metalu (tutaj dość spora różnorodność).

I tutaj ważny szczegół - w gitarach klasycznych stosuje się jako struny wiolinowe struny nylonowe. Nie należy używać strun stalowych, gdyż mogą spowodować ogólne uszkodzenie naszego instrumentu. W gitarach akustycznych, gdzie można stosować struny stalowe, główka gryfu jak i mostek są zazwyczaj wzmocnione do tego typu napięć. Jeśli nie chcemy pewnego smutnego dnia doznać szoku w postaci odklejającego się mostu lub skrzywienia gryfu albo kołków - nie używajmy stalówek do klasyka ! (”Pamiętaj gitarzysto ponury - daruj sobie w klaysku stalowe struny”)

Teraz mówiąc nadal o strunach. Struny z owijką można wydzielić na trzy rodzaje. Z owijką okrągłą (round-wound), półokrągłą (halfround) i płaską (flatwound). Najczęstsze w użyciu są z owijką okrągłą. Jaka jest różnica: przy owijce okagłej uzyskujemy bardziej czyste i lepsze brzmienie niż przy płaskiej, gdzie dźwięk jest bardziej matowy i cichy. Przy okrągłej następuje większe gromadzenie się brudu pomiędzy zwojami owijki. Równocześnie podczas przesuwania palców po owijce okrągłej słychać charakterystyczny ‘poślizg’ - co przy owijce płaskiej jest właściwie zjawiskiem marginesowym. Owijka półokrągła to oczywisty kompromis pomiędzy oboma typami. Zaokąglenia owijki skieroane są do rdzenia. Natomiast strona płaska na zewnątrz struny - jakie są tego efekty jest oczywiste. Wybór zależy od upodobań.

Na temat budowy, to chyba narazie wystarczy.

listopad 2, 2007

Bla bla bla, czyli słowem wstępu

Kategoria wpisu: Gitara — projewski @ 2:55 pm

Tak to jest, że podoba mi się brzdąkanie na gitarze. Sam powiedziałbym, że gram fatalnie, a inni przyznaliby rację. Ale nie ma co, sprawia mi to cholerną przyjemność i w jakiś magiczny sposób jest to dla mnie pewna forma relaksu, medytacji.

Tak czy inaczej, postawnowiłem coś zrobić z tą moją totalną spontaniczną i chaotyczną wiedzą. Postanowiłem ją poukładać. W tym celu wybrałem się na kurs gry na gitarze. Kurs oczywiście dotyczy gitary klasycznej i święcie wierzę, że tak pozyskane umiejętności przełożę również na elektryka.

Ponieważ zajęcia już odbywają się od jakiegoś czasu, więc muszę spróbować szybko skompensować materiał i zamieścić na blogu. Tak, dokładnie tak: Zamierzam przenieść wszystkie lekcje o gitarze na swój blog. Może jakiś człowieczek, żądny wiedzy wykorzysta ją i stanie się wielkim Hendrixem, Satrianim lub kimkolwiek takim - czego mu życzę. Oceniając swoje umiejętności rzekłbym, że są istnym przeciwieństwem owych mistrzów gitary. No cóż, nie każdy rodzi się z takim talentem.

To co może być drobym problemem - pierwsze lekcje miałem w trybie nieco przyspieszonym, z racji pewnych już nabytych umiejętności, ale zapewne już niebawem będę miał problemy z kolejnymi zajęciami, więc materiał stanie się adekwatny do mojego stopnia zaawansowania i, jeśli ktoś będzie miał ochotę, będzie mógł się uczyć razem ze mną.

Harpagan 2007

Kategoria wpisu: Wyprawy — projewski @ 2:37 pm

I oto pojawiły się wyniki z kolejnego rajdu Harpagan 2007. Tym razem poszło dużo gorzej niż zakładaliśmy. Założeniem było wykonanie trasy na min. 10 punktów. A udało się przebrnąć tylko 7.No cóż, teraz pozostaje tylko przemyśleć sprawę i zastanowić się jako poprawić ów fatalny wynik. Z pewnością na następny Harpaganik wezmę urlop w pracy, jeśli będzie to tylko możliwe - niestety niewyspanie dało się ostro we znaki i zaowocowało przysypianiem podczas marszu. A trasa - tak sądzę - była dość prosta -przeloty nie były najgorsze. Ogólne wspomnienia z tego rajdu:

* przedzieranie się przez bagno, by dojść do punktu numer 4. Wynik: jedna osoba zyskała małą kałużę w butach. I tak dobrze się skończyło, bo jakiś mniej szczęśliwy uczestnik wylądował całą swą osobą.

* zgubienie się podczas poszukiwania punktu 7 - totalna porażka. Po nocnych wędrówkach leśnych już całkowicie wyłączyła mi się faza myślenia strategicznego i pozostała jedynie opcja wleczenia cielska za sobą, by osiągnąć punkt docelowy. Natomiast kolega M. przejął rolę sterowania tą naszą nieudolną zgrają kuśtykających zombie i pokierował nas po wszelkich zakamarkach leśnych. Przeszukiwanie lasu i sprawdzanie wszystkich ścieżek nie było najlepszym pomysłem. Mapa też zbyt chętnie nie zdradzała swych sekretów, które potwierdziłyby topografię terenu, w którym się znaleźliśmy. Do historii chyba przejdzie też dostrzeżenie przeze mnie w lesie żółtego domku z czerwonym dachem na szczycie leśnej góry. Kosztowało mnie wdrapanie się na tą górę, by przkonać się o tym, że to piękna polska złota jesień. Przy okazji autosugestia podziałała na co poniektórych towarzyszy wyprawy. Plusem wydarzenia było odnalezienie bardziej pewnej drogi, na której to spotkaliśmy wybawców - innych zombie włóczących nogami - ale Ci przynajmniej posiadali jeszcze resztki mózgu i wiedzieli, gdzie się znajdują.

* przeprawa z punktu 7 na punkt 8 - to chyba zostanie spisane dla potomności. Dobrnęliśmy bez większych problemów do pięknej rzeki o nazwie Słupia. Większym problemem okazało się przedostanie się przez nią. Mieliśmy do wyboru - pójść na północ lub na południe. Na mapie most bliższy (w Słupsku) znajdował się na północy. Ruszyliśmy więc owczym pędem ślimaka winniczka. Na punkcie 8 okazało się, że 15 minut w drugą stronę Słupi jest mostek nie zaznaczony na mapie Harpagana, którym spokojnie ląduje się tuż przy Kobylnicy (miejscu ulokowania punktu numer 8). Kolega A. dostał poważnych boleści nożnych, które zdradziecko utrudniły mu przemiszczanie się z tempem szybszym niż tempo ślimaka winniczka. Cóż - nie dobiliśmy tym razem nawet do ósemki. Na Harpaganie rok temu, był przynajmniej i aż punkt numer 9.

Wnioski:

* trzeba więcej chodzić

* wziąć urlop w pracy i wyspać się na całego + objadanie się w domu ile się da

* buty spisały się wyśmienicie, ida ze mną na następne Harpagany, daj Bóg

* więcej jedzenia ze sobą! Pod koniec umierałem z głodu - ale to standard - raz na godzinę muszę coś zjeść.

Najpiękniejszy cytat, pochodzący z ust kolegi M.:

“Jak mówi się, że to nie można iść, bo nogi bolą to właściwie ciężko w to uwierzyć. A tego po prostu nie da się opisać.”

Blog at WordPress.com.